Subscribe to

Archive for the ‘Idee’ Category

mar-4-2010

Czy istnieją święci i łajdacy?

Artykuł napisał: Pawel Paliwoda Kategoria Idee

Niebo nad Berlinem, reż. Volker Schloendorff     Urodzeni mordercy, reż. Oliver Stone

Co jest lepsze: twórczość Gretkowskiej czy Dostojewskiego, „Urodzeni mordercy” czy „Niebo nad Berlinem”? Jednym z najmniej mądrych, a równocześnie najbardziej rozpanoszonych przesądów jest twierdzenie, że o gustach się nie dyskutuje. Tak? A o czym mamy dyskutować? O tym, czy pierwiastek kwadratowy z „2” jest liczbą wymierną? Kwestia epistemologicznego statusu sądów wartościujących jest fundamentalną kwestią cywilizacyjną. Ustroje i systemy, które rezygnują z formułowania mocnych sądów ocennych, osłabiają swoje sądownictwo, policję i cały wymiar sprawiedliwości. Rządzący zaś zamieniają się w fircyków, którzy sprawnie dostosowują się do obowiązującego w polityce kanonu estetycznego. Wybory wygrywają bowiem gładcy i sympatyczni mówcy, przegrywają zaś przepełnieni poczuciem misji ludzie, na których twarzach maluje się niepokój i smutek.

Czytaj dalej;

sty-4-2010

Jak uczyć Kaspara Hausera?

Artykuł napisał: Pawel Paliwoda Kategoria Idee

Jeszcze więcej "bezstresowego wychowania"!

Po dłuższej przerwie dzieci i młodzież znowu w szkołach. To skłania mnie do kilku refleksji. Na system edukacji w Polsce silnie oddziałują liberalne fobie, postkomunistyczne koterie i frazeologia postępu. Środowiska uniwersyteckie kształcą kadry nauczycielskie, a te formują umysły młodzieży szkolnej. Tymczasem cała polska oświata to teren niezdekomunizowany. Jeszcze podczas moich studiów na Politechnice Warszawskiej pani wykładowca filozofii zapytała mnie ironicznie: „To pan wierzy w pana Bozię?”. Była to uczennica profesora Henryka Jankowskiego, marksistowskiego etyka, który wyszkolił całe pokolenie etyków lewicy (jego uczennicą jest m.in. Magdalena Środa). Jednak większość wpływowych filozofów w powojennej Polsce było uczniami Tadeusza Krońskiego, który mawiał: „My, sowieckimi kolbami, nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie, bez alienacji”.

Czytaj dalej;

Tagi:
gru-22-2009

Legutko: Kulturowa pedofilia*

Artykuł napisał: admin Kategoria Idee

Profesor Ryszard Legutko

Ryszard Legutko

Od pewnego czasu czytanie działów kulturalnych dzienników i tygodników przychodzi mi z największą trudnością. Mam bowiem nieodparte wrażenie , że redagowane są one nie dla mnie ani nie dla ludzi mnie podobnych. Pisząc o „ludziach mnie podobnych” mam na myśli tych, którzy interesują się kulturą poważną, którzy czytają poważne książki przejęci są poważnymi ideami. Dla nas gazety nie mają wiele do zaoferowania. Redaktorzy działów kulturalnych zajmują się przede wszystkim muzyką rockową, filmami, koncertami gwiazd młodzieżowych, bestsellerami traktującymi o seksie, przemocy i podobnych tematach. Krótko mówiąc, działy kulturalne wydają się być redagowane nie dla ludzi dojrzałych, lecz dla smarkaczy bądź dla ludzi o mentalności smarkaczy.

Czytaj dalej;

Tagi:
lis-1-2009

Nie wolno się bać teorii spiskowych

Artykuł napisał: Pawel Paliwoda Kategoria Idee

„Spiskowa teoria dziejów” – to jedno z podstawowych pejoratywnych określeń w słowniku wykształciucha. Tymczasem niemal wszystkie procesy i zjawiska decydujące o kształcie rzeczywistości, w której żyjemy, nie są w pełni – a zwykle nie są w ogóle – transparentne. Gdyby było inaczej, nie potrzebowalibyśmy ani socjologii, ani służb specjalnych. “Jesteśmy mądrzejsi od naszych rodziców i dziadków, jesteśmy mądrzejsi o wiedzę, czym kończy się idea utopii komunistycznej i czym kończy się realizacja utopii nacjonalistycznej. Jesteśmy też mądrzejsi o wiedzę na temat skutków spiskowego objaśniania procesu historycznego” – pisał w 1992 roku na łamach „Gazety Wyborczej” Adam Michnik w tekście „Czytajcie Hitlera, czytajcie Stalina…”.


Czytaj dalej;

Tagi:
paź-26-2009

Ulice Johna Lennona i George’a Harrisona

Artykuł napisał: Pawel Paliwoda Kategoria Idee

John Lennon

We wrześniu 2008 roku grupa zwolenników Johna Lennona pisała w internecie na POLSKIM FORUM THE BEATLES:
Podczas pobytu Yoko w Warszawie staraliśmy się spotkać z nią osobiście . Niestety to się nie udało. Zapewniono nas jednak że dotarł do niej list skierowany do jej menagera. A oto jego treść :
„Piszę te słowa w imieniu całej rzeszy fanów Johna Lennona, związanych od wielu lat z ulicą Jego imienia w Warszawie. Kiedy w 1993 roku Yoko była ze swoja wystawą <<Endangered species>> w Centrum Sztuki Współczesnej udało mi się poprzez Panią Irenę Groblewską – ówczesną kurator tej wystawy – spowodować że Yoko dowiedziała się o istnieniu tej ulicy,a nawet była w tym cichym i pięknym miejscu położonym nieopodal Zamku Ujazdowskiego. Od tamtej pory minęło 15 lat. Nasza ulica trwa nadal mimo wielu zawirowań, a nawet chęci jej zlikwidowania. W związku z przypadającą za dwa lata 30. rocznicą śmierci Johna, chcielibyśmy umieścić na naszej ulicy napis <<Imagine>> w formie mozaiki na wzór tego z Central Parku. Bardzo zależy nam, żeby o tym pomyśle osobiście powiedzieć Yoko podczas Jej pobytu w Warszawie i żeby Ją zaprosić na uroczyste odsłonięcie. To byłby dla nas wielki zaszczyt i wielka radość”.


Czytaj dalej;

Tagi:
sie-23-2009

Hegel – toksyczny po staremu

Artykuł napisał: Pawel Paliwoda Kategoria Idee

Inspiracje heglowskie nie tylko stanowiły osnowę myślenia marksistowsko-leninowskich elit komunizmu, ale i dziś są rozpowszechnione wśród elit liberalnych demokracji. Dlaczego tak jest? Łatwa wymówka dla postkomich – racjonalizacja komfortowych celów, ku którym niesienie wybranych zdeterminowana historia. Powiedzmy jasno: nie ma żadnych praw rozwoju społecznego czy historycznego. W porządku świeckim przyszłość świata nie jest ani zdeterminowana, ani w dłuższym dystansie poznawalna. Ani w naukach przyrodniczych, ani w humanistyce. Często zapominają o tym intelektualiści oraz publicyści – zwłaszcza ci, których myślenie zainfekowała koncepcja postępu oraz idee lewicowo-liberalne. Tymczasem, tak jak nie ma i być nie może historiozofii, tak nie może być praw postępu (czy, jak kto woli, regresu). Jedyna koncepcja wyznaczająca kształt historii, którą można uczciwie zaakceptować, to judeo-chrześcijańska teologia historii. To jednak kwestia wiary – specyficznego rodzaju wiedzy, która nie uzgadnia się ze standardami współczesnej nauki. Można ją akceptować lub nie. Natomiast kryptohistorycyzmu akceptować nie wolno, zwłaszcza, że w sposób nieuprawniony uwielbia podawać się za naukę (gdyby przeczesać dziś produkcję polskich uniwersytetów, zwłaszcza tych prowincjonalnych i prywatnych, otrzymalibyśmy cały stos pseudonaukowych knotów o charakterze historycystycznym). Ale co począć z miłym i optymistycznym człowiekiem, który z całej duszy wierzy w „postęp”, i chce “dobrze”?  Karl Popper napisał: „Czy historycyzm może być źródłem nadziei lub otuchy dla tych, którzy pragną, by świat stał się lepszy? Może nam to obiecać jedynie historycysta, który akceptuje optymistyczną wizję rozwoju społecznego, wierzy w jego z natury „dobry” lub „racjonalny” charakter, w tym sensie, że zmierza on ku lepszemu i coraz bardziej racjonalnemu stanowi rzeczy. Jednakże pogląd taki byłby równoznaczny z wiarą w społeczne i polityczne cuda, skoro odmawia on rozumowi ludzkiemu zdolności zbudowania rozumniejszego świata” (KRĄG, Warszawa 1989, s.35).

Czytaj dalej;

Tagi:
sie-4-2009

Czy Tuska stać na prawdziwego „błazna”?

Artykuł napisał: Pawel Paliwoda Kategoria Idee

Przez trzydzieści lat byłem pilnym czytelnikiem książek profesora Leszka Kołakowskiego. I tych z okresu stalinowskiego, i tych z czasów jego „rewizjonizmu” partyjnego, i późniejszych. W wielu momentach nawet poglądy późnego Kołakowskiego budziły mój sprzeciw lub wątpliwości. Na przykład zatrącająca o postmodernizm niewiara w jakikolwiek filozoficzny absolutyzm (wyrażona dobitnie w „Horror Metaphysicus”), będąca w jakimś stopniu mentalnym powrotem do średniego, rewizjonistycznego okresu w twórczości autora. Także bliskie stosunki Kołakowskiego z michnikowszczyzną stanowiły dla mnie rozczarowanie i zagadkę. Mimo to Leszek Kołakowski był i pozostanie z pewnością jednym z najwybitniejszych filozofów i historyków idei  XX wieku.


Czy to jest “błazen” Kołakowskiego?


Czytaj dalej;

Tagi:
lip-23-2009

Idee mają konsekwencje*

Artykuł napisał: Pawel Paliwoda Kategoria Idee

Zakonnice z OrangeZakonnice z Orange mordowane przez rewolucjonistów na gilotynie

Wedle starożytnych istota człowieka i jego dusza są tym samym. Dusza to czynnik określający nasze myślenie, percepcję świata, to gwarant naszego istnienia, fundament antropologii. Dziś widzimy, że jego zastąpienie pojęciem „psychika” sprawia, że ludzkość zamienia się w konglomerat androidów.

Zapytajmy przekornie: „Czy Jan ma duszę? Tak? A jeśli Jan naprawdę ją ma, kim – na Boga! – jest Jan, który ją ma?”. Każdy z nas jest duszą, nie zaś bardziej podstawowym bytem, do którego dusza jest dołączona. Dusza jest fundamentem naszego jestestwa. Jakkowiek pojmowana! Mówiąc o sobie „ja”, wskazujemy na duszę. Dusza religijna to niedościgły dla współczesnych i przyszłych konstruktorów byt samoporuszający się. Rzecz, która ma tę zdolność, by determinować samą siebie. Tak twierdzą metafizycy.

W ostatnim stuleciu Jan duszę utracił. Uległo amputacji jego centrum samodecyzyjne, jakim je pojmowali myśliciele od najdawniejszych czasów. Teraz Jan, który uwierzył w śmierć Boga i duszy, może robić, co chce. I z nim można robić to samo.

Co bowiem pozostało w miejsce duszy? „Psyche”, „jaźń”, „osobowość”, „ego” itp. Jakkolwiek żaden psycholog czy antropolog przyrody nie wie, czym w istocie są desygnaty powyższych słów, Jan przypomina im złożoną maszynę albo fragment materii, który można dowolnie formować. Oddziałując umiejętnie na jego „duszę”, można w nią wpoić dowolne treści. Tak sądzą pijarowcy i współcześni inżynierowie społeczni. Ci wczorajsi – czerwoni i brunatni – nie dywagując o prawach człowieka, szli jeszcze dalej. Da się zmanipulować niemal każdego człowieka – także tego naprawdę duchowo wolnego (choć to trudniejsze). Można też obdarować „prawami” i „wolnością” umysłowego androida. Tak masowo czyni się dzisiaj.

Czytaj dalej;

Tagi: