Subscribe to
sie-1-2009

Sąd, zamach na wolność słowa i medialna podłość

Artykuł napisał: Pawel Paliwoda : Kategoria Prawo i moralność


Sąd Okręgowy w Katowicach wydał skandaliczny werdykt w sprawie „Gościa Niedzielnego”. Orzeczenie fetują antyklerykałowie, dopatrując się w nim furtki do liberalizacji prawa do przerywania ciąży.

23 września sąd wydał orzeczenie, że Marek Gancarczyk i Archidiecezja Katowicka mają wypłacić Alicji Tysiąc 30 tysięcy zł zadośćuczynienia oraz zamieścić w najbliższym numerze tygodnika przeprosiny. Nie wyobrażam sobie, aby w kraju ludzi zdrowych na umyśle, orzeczenie to mogło nabrać mocy prawnej. Mimo to najbardziej zagorzali zwolennicy tzw. aborcji fetują sądowe rozstrzygnięcie. To kolejna okazja – po sprokurowanej przez „Gazetę Wyborczą” tragedii dziecka 14-letniej Agaty – aby doprowadzić do debaty o “liberalizacji” ustawy „antyaborcyjnej” – powielając historię z Irlandii, gdzie w 1992 zgwałcona 13-latka domagała się “prawa do aborcji”. Akcja z Agatą nie wypaliła, bo „gwałt” na niej był ordynarnym kłamstwem zmyślonym przez organ Michnika. Dzisiaj nadarza się kolejna okazja.


Orzeczenie sądu

W uzasadnieniu werdyktu sędzia Ewa Solecka uznała, że redakcja tygodnika w sposób poniżający i bezprawny porównała Alicję Tysiąc do zbrodniarzy hitlerowskich. Sędzia argumentowała, że w artykule „Siła przyzwyczajenia” ks. Marek Gancarczyk wyraził pogląd, iż obecnie jest równie strasznie, jak w czasach działania nazistowskiego obozu Oświęcim-Brzezinka. „Redaktor naczelny tygodnika zamieścił taką konkluzję, że w konsekwencji Powódka otrzymała odszkodowanie za to, że nie mogła zabić dziecka, a w związku z tym jest równie strasznie” (cyt. za Wiara.pl). Tak zrozumiała tekst w „Gościu Niedzielnym” sędzia Solecka.

Sędzia stwierdziła także, że „Gość Niedzielny” fałszywie pisał o wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Podkreśliła, że „teza, iż Tysiąc dostała odszkodowanie za to, że nie dokonała, ewentualnie nie mogła dokonać aborcji, jest nieprawdziwa, a jej prezentowanie na łamach tygodnika wprowadzało czytelników w błąd (…) z którego w dalszej kolejności mogli wyprowadzać nieprzychylne dla Powódki wnioski”. I dalej: „Zgodnie z wyrokiem z 20 marca 2007 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że Polska naruszyła art. 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności dotyczący poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, i z tego powodu nakazał wypłacenie Alicji Tysiąc zadośćuczynienie”. Te informacje miały spowodować, że „cześć, godność, dobre imię [powódki], zostały naruszone przez konkretną publikację prasową”.

Sędzia wskazała także, że katolicy mogą wyrażać swoją dezaprobatę moralną wobec wykonywania zabiegu aborcji – nazywać aborcję zabójstwem – ale w sensie ogólnym, a nie w odniesieniu do konkretnej osoby.

Rzekome porównanie do nazistów

Ks. Marek Gancarczyk opisał zdjęcia z prywatnego albumu Karla Hoeckera, esesmana z Auschwitz, które znajdują się w zasobach archiwalnych muzeum obozowego w Oświęcimiu. Ilustrują one zachowania esesmanów w czasie wolnym, gdy nie pełnili swoich funkcji na terenie obozu. “Na wypoczynek jeździli do Międzybrodzia Bialskiego. Widzimy słynnego doktora Mengele w towarzystwie Hoessa i innych oficerów. Roześmiani, zrelaksowani. Przyzwyczaili się do morderstw dokonywanych za płotem obozu. A jak jest dzisiaj? Inaczej, ale równie strasznie. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu odrzucił właśnie odwołanie rządu polskiego w słynnej już sprawie Alicji Tysiąc” – pisał ks. Gancarczyk.

Jak można nie pojąć, że ks. Gancarczyk przeprowadza tu analogię nie między nazistami a Alicją Tysiąc, ale między nazistami a sędziami strasburskiego trybunału? Jaką rolę w tej retorycznej sekwencji odgrywa powódka? Do niej odnosi się passus: „morderstwa dokonywane za płotem obozu”. Właśnie tego chciała dokonać Alicja Tysiąc w odległej Polsce – za płotem postępowego trybunału.

Na stronach http://www.rodzinakatolicka.pl czytamy: „Podczas rozprawy poproszono o przeczytanie fragmentu, który stał się podstawą oskarżenia. – Mecenas pani Tysiąc został poproszony o przeczytanie tego tekstu. Przeczytał, ale nie cały! – opowiada diakon Sajdok. – Pominął końcówkę dotyczącą sędziów i dokończył go dopiero po interwencji prawnika księdza Gancarczyka. Sędzina zapytała Tysiąc dlaczego uważa, że tekst dotyczy jej, a nie sędziów ze Strasburga. Alicja Tysiąc mówiła tak, jakby w ogóle nie znała treści artykułu ks. Gancarczyka i podawała wyuczone odpowiedzi. – Powiedziała: ten tekst jak najbardziej mnie dotyczy, bo jestem tam wymieniona jako hitlerowska zbrodniarka – relacjonuje diakon”.

To samo pytanie sędzia Ewa Solecka powinna zadać sama sobie. W którym miejscu swojego tekstu ks. Gancarczyk porównuje Alicję Tysiąc do hitlerowców?

Orzeczenie Trybunału z 2007 roku

W wielu polskich mediach motyw pozwu Alicji Tysiąc do Trybunału w Strasburgu określano jako „odmowa prawa do aborcji” („Gazeta Wyborcza”, „Dziennik.pl, Polskalokalna.pl itd.). Sama Alicja Tysiąc używała tego określenia wielokrotnie.
Sędzia Solecka twierdzi, że „teza, że Tysiąc dostała odszkodowanie za to, że nie dokonała, ewentualnie nie mogła dokonać aborcji, jest nieprawdziwa, a jej prezentowanie na łamach tygodnika wprowadzało czytelników w błąd”. A za co w takim razie dostała odszkodowanie? Sędzia powołała się na Art.8 KONWENCJI O OCHRONIE PRAW CZŁOWIEKA I PODSTAWOWYCH WOLNOŚCI  (pod tytułem: „PRAWO DO POSZANOWANIA ŻYCIA PRYWATNEGO I RODZINNEGO”), w którym czytamy:
1. Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji.
2. Niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności osób.

W orzeczeniu Trybunału podkreślono dwie sprawy. Jedną expressis verbis, drugą implicite. Po pierwsze, Trybunał zwrócił uwagę na brak w polskim prawie procedury odwoławczej od decyzji  lekarskich. Po drugie, w istocie zakwestionował polskie ustawodawstwo ograniczające prawo dokonywania tzw. aborcji. Prawo to Trybunał uznał za niezgodne z pkt.1. oraz 2. Artykułu 8. Za sprawą tych domniemanych uchybień Alicja Tysiąc nie mogła dochodzić swoich praw do tzw. aborcji i nie mogła jej przeprowadzić („odmówiono mi”). „Nie dokonała”, bo jej „odmówiono”. „Otrzymała zadośćuczynienie za odmowę aborcji” jest zdaniem prawdziwym. Trybunał w Strasburgu wyeksplikował jedynie, na czym owa „odmowa” polegała i dlaczego państwo polskie powinno za ten stan rzeczy ponieść karę.

Nie po nazwiskach

Sędzia wystąpiła także ze stwierdzeniem, że katolicy mogą wyrażać swoją dezaprobatę moralną wobec wykonywania zabiegu aborcji – nazywać aborcję zabójstwem – ale w sensie ogólnym, a nie w odniesieniu do konkretnej osoby.

Alicja Tysiąc jest od kilku lat osobą publiczną – i to z własnej woli. Udzieliła wielu wywiadów prasowych i telewizyjnych. Jej przypadek stał się punktem wyjścia do publicznych rozważań i sporów o „ustawę antyaborcyjną”. Konkretne osoby to osoby wcześniej anonimowe, których nazwisko ujawnia się w danej sprawie. Alicja Tysiąc tego warunku nie spełnia.

Zakaz wyrażania moralnej dezaprobaty wobec osób dopuszczających się czynów nagannych jest pomysłem bardzo złym.  Tłumi wolność wypowiedzi mediów i osób prywatnych. Rzecz nie w tym bowiem, aby nie wskazywać „konkretnej osoby”, ale  w tym, aby pisać o niej prawdę. I to jest zarzut pod adresem sądu podstawowy. Co do Alicji Tysiąc, ustalenie, czy przypisanie jej chęci zabicia własnego dziecka, jest zgodne ze stanem faktycznym, zależy od tego, jak traktuje się tzw. aborcję. „Gościowi Niedzielnemu” można stawiać zarzuty pod koniecznym warunkiem, że „aborcji” (1) nie uznaje się za morderstwo lub (2) kwestię jej oceny traktuje się jako rzecz nierozstrzygalną. Choć gazeta to nie sąd, istotnym zjawiskiem jest to, że sądy w niektórych sprawach zezwalają mediom na pokazywanie twarzy i podawanie personaliów „konkretnych osób”.

Radość „liberałów”

Po katowickim werdykcie pojawiło się sporo głosów triumfu. W lewicowo-liberalnym „Newsweeku” wyraz temu dał Wojciech Maziarski. W coraz bardziej lewicowym, internetowym Salonie24 eksplozja najwyższego oburzenia prof. Wojciecha Sadurskiego, tamtejszego Salomona i arbitra elegancji. „Paskudny tekst” – tyle ma do powiedzenia ów mędrzec o artykule ks. Gancarczyka. Dokładnej analizy ani tekstów w „Gościu Niedzielnym”, ani uzasadnienia orzeczenia sądu nie przedstawia. W „Gazecie Wyborczej” z 24 września w tekście „Okrutny niedzielny gość” (zachowana “krwawa” kolorystyka tytułu) Piotr Pacewicz z satysfakcją przyjmuje i chwali orzeczenie. Autor, jak wynika z tekstu, nie bardzo wie, jak proces przebiegał,  jak brzmi uzasadnienie orzeczenia ani jakie błędy zawiera. Wyraźna jest natomiast jego głęboka awersja do ks.  Gancarczyka, do „Gościa Niedzielnego” i nauczania Kościoła katolickiego w ogóle.

„Okrucieństwo obrońców życia nienarodzonego jest perfidne. Przyzwolenie dają najwyższe władze Kościoła. Niestety, także prymas Glemp poczuł się zobligowany, by wydać wyrok na Alicję Tysiąc: <<Matka skarży lekarzy, że nie wypełnili jej wyroku na swoje dziecko. Otrzymała Polska, polscy lekarze naganę, karę za to, że uratowali życie>>” – dywaguje Pacewicz. Ale co w wypowiedzi prymasa jest niestosownego czy perfidnego? Każde słowo w cytowanej wypowiedzi jest zgodne z prawdą. O co ten wrzask? Czy Alicja Tysiąc nie chciała dokonać tzw. aborcji, czyli zabicia swojego nienarodzonego dziecka? Czy lekarze nie uratowali dziecku życia? Pacewicz kontynuuje atak: „Obrońcy życia nienarodzonego w ideologicznym uniesieniu znęcają się nad kobietą i jej dzieckiem. Igrzyska podszyte hipokryzją. Może dobrze, że przegrali ten proces?”. Na czym polega to znęcanie się? Na czym polega owa hipokryzja obrońców życia? Tak czy inaczej Pacewicz z radości skacze pod redakcyjny sufit.

Byłbym bardzo kontent, gdyby piewcy liberalizacji ustawy dotyczącej przerywania ciąży, piszący w „Gazecie Wyborczej”, trzymali swoje często brudne pióra z dala od szanowanych przez katolików, zasłużonych hierarchów Kościoła. Zwłaszcza, gdy nie potrafią postawić im żadnych sensownych zarzutów.

Wyeksponowany w nadtytule koronny argument Pacewicza, który – na to wygląda – ma uzasadniać „perfidię” i „hipokryzję” ludzi Kościoła brzmi: „Obrońcy życia nienarodzonego nie myślą, jak czuje się dziewięcioletnie dziecko, słysząc, że matka chciała je zabić” (to o Julii, trzecim dziecku Alicji Tysiąc). I dobija obrońców życia: „Fanatyzm ułatwia im tę małą podróż w czasie o dziewięć lat i szepczą dziewczynce do ucha: mama chciała cię zabić”. Potworna wizja. Grafomański wytwór  wyobraźni. A „jak się czuje dziewięcioletnie dziecko, słysząc, że matka chciała je zabić”? Z pewnością bardzo źle. Ale powodem tego nie są w pierwszym rzędzie informacje, które dotrą w końcu do nieabortowanego dziecka (choćby poprzez retrospektywne materiały medialne;  „Polityka” już 16.10.08 szczegółowo opisała losy Julii), lecz decyzje i działania matki dziecka oraz lewicowo-liberalna propaganda proaborcyjna.

Perfidia rzeczywista

Pacewicz pisze: “<<Gość Niedzielny>> kłamliwie przedstawił fakty i poniósł karę. Wolność słowa nie obejmuje bowiem kłamstwa, choćby cel był szlachetny”. Kłamstwa? Przypomina się w tym miejscu historia z 2008 roku 14-letniej Agaty (prawdziwe imię brzmi inaczej) i to, co w tej sprawie wyprawiała „Gazeta Wyborcza”  (sekwencję zdarzeń, manipulacji i kłamstw tej gazety precyzyjnie opisał Piotr Pałka, http://www.fronda.pl/news/czytaj/minal_rok_pamietamy_o_dziecku_agaty).

6 czerwca 2008 roku Agnieszka Pochrzęst na drugiej stronie „GW” pisała: “Zgwałcona czternastolatka przyjechała do warszawskiego szpitala, by usunąć ciążę. Ale krok w krok za nią podążał ksiądz i działaczki z organizacji obrońców życia. Postawili zarzut nakłaniania małoletniej do aborcji, prokuratura bada sprawę. A zabieg się nie odbył. 14-letnia Agata ma prawo do legalnej aborcji, gdyż jej ciąża jest wynikiem gwałtu. Potwierdziła to lubelska prokuratura”.

Piotr Pałka pisze: „Media Agory tworzą obraz: tu jest tragedia dziewczynki i jej matki, tam fanatyczny ksiądz Krzysztof Podstawka i wściekłe starsze panie z różańcami; tu współczujący dziennikarze, tam agresywni działacze pro-life. <<Gazeta>> w swojej krucjacie śmierci obejmuje prowadzenie. Ale tylko przez 48 godzin. Jej tekst okazuje się kłamstwem. Dwa dni później <<Dziennik>> udowadnia, że lubelska prokuratura nigdy nie prowadziła śledztwa w sprawie gwałtu na 14-latce i że ojcem dziecka jest były chłopak Agaty, 15-letni licealista z Lublina”.

Piotr Pałka stawia pytania: „Jeżeli dziewczynę zgwałcono, dlaczego jej matka nie zawiadomiła policji; jeżeli chce usunąć ciążę, dlaczego raz po raz zmienia zdanie? Dlaczego sąd wstrzymał zgodę na aborcję? Dlaczego <<GW>> nie cytuje żadnego z obrońców życia? Jak to jest, że wszystkie informacje pochodzą od otoczenia radykalnej feministki Wandy Nowickiej? Dlaczego <<Gazeta>> stawia chłopakowi Agaty zarzut gwałtu, pomimo, że nawet prokuratura go o to nie oskarża? Przecież jeszcze niedawno, krytykując w innych sprawach władze i polityków, często zarzucała im ferowanie wyroków bez sądu”.

„GW” walczy jednak nadal o „aborcję” na dziecku Agaty. A czasu jest coraz mniej. Przerwania ciąży można w Polsce dokonać do 12 tygodnia ciąży. Trzeba się spieszyć. Napięcie i determinacja w „GW” rosną. Lidia Ostałowska pisze: „Na wybór pozostało kilka dni i trzeba mieć nadzieję, że da się go dokonać w ciszy”. „GW” przeprowadza z brzemienną dziewczynką wywiad, w którym mówi ona o swoich „zadrapaniach”. Piotr Pacewicz ogłasza na cały świat: „dziewczynka nadal chce usunąć ciążę”.

Wicenaczelny „Rzeczpospolitej” Marek Magierowski pisze wtedy: “Szybciej, zabijcie to dziecko, póki czas. Zabijcie je, drodzy redaktorzy z „Gazety Wyborczej”, zostało wszak tylko kilka, kilkanaście dni. Zabijcie je, na co czekacie?”. W tym samym czasie Michał Karnowski z „Dziennika”: „Historia 14-letniej Agaty (…) coraz bardziej parzy, coraz bardziej zawstydza, coraz mocniej obciąża dziennikarskie sumienia. I jest to historia w pełni będąca dziełem <<Gazety Wyborczej>>”.

Piotr Pałka: „W całym tym sporze ginie Agata. Niektórzy – jak tajemnicza jeszcze wówczas Kataryna – znajdują jej bloga i zastają na nim makabryczne wpisy. Dziecko woła o pomoc. Pisze, że chce urodzić, że boi się traumy, rozważa ucieczkę z domu. Cytuje je in extenso. Ale wpisy, które sugerują presję ze strony matki później w tajemniczych okolicznościach znikną. Zastępują je przytyki skierowane pod adresem księdza Krzysztofa Podstawki. Są napisane innym językiem, różnym od żargonu 14-latki (…). Agata na krótko zostaje umieszczona w pogotowiu opiekuńczym, później wraca do matki, ta wciąż naciska na aborcję. Szpitale w Lublinie, według depeszy PAP, zapowiadają, że żaden z nich nie dokona morderstwa – płód jest zdrowy, a dziewczynka nie jest pewna, co ma zrobić”.

Wreszcie znajduje się szpital, w którym dokonana zostanie egzekucja na dziecku Agaty. Minister Ewa Kopacz – która później powinna się spalić ze wstydu, a nie urzędować w najlepsze – na prośbę matki wskazuje szpital. 18 czerwca agencja KAI podaje informację, z której wynika, że dziecko Agaty zostało zabite. Udało się!

Piotr Pałka: „I tylko <<Gazeta Wyborcza>>, która ze szczegółami opisywała pożycie intymne 14-latki, tym razem będzie kipieć z oburzenia, że ktoś napisał o zabiciu jej dziecka. – Ona nie jest osobą publiczną, a jej prywatne życie stało się przedmiotem debaty społecznej – oburzała się <<na łamach>> Monika Gąsiorowska, prawniczka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, której wcześniej cały ten cyrk nie przeszkadzał”. Zupełnie, jakby się czytało orzeczenie sędzi Soleckiej albo przywołany wcześniej tekst Pacewicza (który był wówczas i jest obecnie wicenaczelnym „GW”).

Atak na „Gościa Niedzielnego” jest kolejną próbą doprowadzenia do legalizacji dzieciobójstwa. Podobny zestaw tytułów prasowych, autorów i argumentów przypomina dramat Agaty. Wściekły język autentycznej nienawiści również podobny.

Czy wyrok w sprawie „GN” zostanie podtrzymany przez sąd wyższej instancji? Jeśli tak by się stało, uznałbym, że żyjemy nie w praworządnym państwie, ale w prymitywnie zamaskowanej PRL.

* Cytaty z mediów w sprawie Agaty za tekstem Piotra Pałki.

** Tekst został opublikowany w ostatnim numerze “Gazety Polskiej”. Tygodnik ukazuje się w każdą środę.

Tags:
  1. Kirker Skomentował,

    Panie Pawle,

    Aborcjoniści bardzo lubią rzekome gwałty. W końcu na tej strategii udało im się dużo ugrać. W 1973 roku doprowadzili na przykład do legalizacji aborcji na terenie USA.

    A Salon24 zwykłem nazywać mianem Shalomu24 za zwalczanie przypadków rzekomego antysemityzmu. Najlepsze, że już stamtąd wysiedlono najbardziej prawicowych, np. Pana. Teraz to zostały pojedyncze wioski potiomkinowskie w postaci bloggerów, którzy działali tam od dawien dawna – ich bowiem raczej nie ruszą. (Chociaż przypadek Maryli powinien dać do myślenia…)

    Więcej, zwabienie różnych szczepów prawicy na forum pozwoliło dorobić łatkę niezależnego. Potem posprząta się radykałów i zostaną praktycznie sami koncesjonowani – tzw. centrowcy lub centroprawicowcy, ale łatka, mimo to, pozostanie.

    pozdrawiam

  2. Pawel Paliwoda Skomentował,

    Szanowny Panie!

    Przy okazji Pańskiego wpisu powtórzę dwa twierdzenia, które uważam za kluczowe dla zrozumienia cywilizacyjnej sytuacji globalnej.

    Na świecie trwa wojna cywilizacji: demoliberałów (na ogół o marksistowskich, a w Polsce ubeckich korzeniach lub stalinowskich rodzinnych koligacjach; jeszcze raz zachęcam Pana i wszystkich Czytelników do lektury następnego numeru miesięcznika “Nowe Państwo. Niezależna Gazeta Polska”, w którym przedstawimy niezwykle wręcz gęstą sieć powiązań wielu ludzi z medialnego i rządowego świecznika, a także stalinowsko-ubecko-pezetpeerowskie ich korzenie) z Kościołem rzymskim. To jest istota niemal wszystkich “ideologicznych” starć we współczesnym świecie. Na tej wojnie giną niewinni ludzie – w wyniku nieokiełznanej już eutanazji, tzw. aborcji, abolicjonizmu czułych serduszek sędziów, którzy wypuszczają bandziorów z więzień, a wsadzają tam mężczyzn na podstawie wskazania paluszkiem przez byle głupkowatą siksę itp.

    Druga sprawa to podział na “my” i “oni”. Mówił o tym prof. Bogusław Wolniewicz w przemówieniu na Jasnej Górze (jest na moim blogu). Naród to wspólnota scalana wspólną aksjologią. Ja nie należę do tego samego narodu, do którego należą Michnik, Pacewicz, Nowicka, Szczuka, Sadurski, Pitera. To jest inny kosmos. Moimi braćmi są po stokroć bardziej prześladowani chrześcijanie w Indiach czy w Sudanie, niż ogłupiałe wykształciuchy zachłystujące się agitacją w stylu “Szkła kontaktowego”.
    Pozdro
    P.P.

    więzień